Naprawdę jaka jesteś nie wie nikt...

4 grudnia 2019|Przez Radek|0 Komentarzy

…ale wiemy jedno: Faustyna jest wielkim słodziakiem i wielką zadymiarą jednocześnie. Przy dzieciach to trudno nam, rodzicom, utrzymać w miarę stałe emocje. Raz wywołują w nas wzruszenie i nieopisaną radość, to znowu zdenerwowanie i smutek.
Skrajnie różne doznania, których doświadczam jako rodzic, są ze sobą splecione, jak warkoczyki naszych córek. Nie ma samej, niezmąconej radości i czystej dumy. Zawsze wkrada mi się troska, obawa, rozdrażnienie, czasem niemal rozpacz, która płynie z ojcowskiej bezsilności.

Nadszedł czas adwentu i oczekiwania na najbardziej (statystycznie rzecz ujmując) radosne święta. Czas oczekiwania i radosnego świętowania narodzin – tych Narodzin – od kilku lat coraz bardziej uświadamia mi, że radości, choćby była najczystsza i najszlachetniejsza, zawsze towarzyszy szczypta troski i smutku. Będziemy wkrótce świętować Boże Narodzenie, ale w tym samym czasie wspomnimy też śmierć dziesiątek niewinnych dzieci, które padły ofiarą zazdrości ówczesnego pazernego monarchy. Ledwie Maryja przynosi malutkiego Chłopca do świątyni, już dowiaduje się, że jej matczyne serce przeszyje miecz boleści. Sytuacja ta skłania ku myśli, że jeżeli w świętej przestrzeni rozgrywa się dramat nadziei i bólu rodzica, to i mnie wypada przyjąć zarówno radość, jak i smutek rodzicielstwa.

Chciałbym, żeby wszyscy rodzice, których znam osobiście, którzy tak bardzo niepokoją się losem swoich wspaniałych przecież dzieci, odzyskali głęboki pokój w sercu i nadzieję. I tego im z całego serca życzę!

Na powyższym zdjęciu po lewej, Faustyna pozuje do zdjęcia, które jej zrobiłem na potrzebę pewnego artykułu związanego z jej patronką, św. Faustyną. (Można przeczytać TUTAJ) Czytelnicy poznali ją jako słodziaka o świętym uśmiechu – niewielu wie, jak bardzo trzeba było reklamować czekające na nią przepyszne gofry za chwilkę świętości na twarzy 🙂 Ot, człowiecza, ułomna świętość!