Szczęścia chodzą parami

Nietrudno zauważyć, że wielu z nas (do których i ja się niechlubnie zaliczam) zbyt łatwo dostrzega mnożące się problemy i żyje z przygnębiającą pewnością panowania, niczym grecka Mojra, paskudnej alternatywy typu „jak nie urok, to ...” itd. Bywamy stanowczo za często przekonani, że wciąż niesprawiedliwie spadają na nas liczne nieszczęścia. A na dodatek, przekonaniu temu towarzyszy intuicja, że jak już się jedno przyplącze, to niechybnie przyjdzie drugie. Bo niestety nieszczęścia mają to do siebie, że „chodzą parami”. Jak bardzo nie chciałbym tak funkcjonować, oj, jak bardzo! Przecież im jestem starszy, tym bardziej doświadczam tego, że w całościowym spojrzeniu wszystko, co dzieje się w moim życiu, jest jednak swego rodzaju SZCZĘŚCIEM.

Czasami nie trzeba czekać lat potrzebnych do całościowego spojrzenia, by przyjąć szczęście, które jest wyjątkowo namacalne, widoczne i oczywiste. O takim szczęściu chcę dziś napisać. Dlatego dzisiejszy wpis musi, po prostu musi, być jak najbardziej pozytywny. Bo oto nasza rodzina doświadczyła cudu, który mógłbym określić, parafrazując to nasze znane ludowe powiedzenie:

„Szczęścia przychodzą (do nas) parami”.

Chciałbym w imieniu całej rodziny podzielić się z Wami tym szczęściem. Parę tygodni temu odkryliśmy nowy skarb pod sercem mojej wspaniałej żony. Były to dla nas chwile wielkiej radości, przyprawionej oczywiście szczyptą troski, która towarzyszy nieodłącznie każdemu rodzicowi od samego początku życia, które poczyna. Ale przede wszystkim radość w rodzinie! Nasze dzieci powitały poczęcie swojego rodzeństwa z wielkim entuzjazmem (no dobra, było też odrobinę narzekania w stylu: a jak to będzie kolejny krzykacz kalibru Faustynki?!?). Entuzjazm naszych dzieci pobudził je do twórczej ekspresji, która pięknie ilustruje nastrój tamtych dni:

Nasze ukochane Dziewiąte Maleństwo...

Każde życie jest wielkim darem, który może być przyjęty w duchu prawdziwej radości. Wiele prezentów, które dostajemy, przestają nas cieszyć, bo spełniają nasze zachcianki, z których wyrastamy, bo starzejąc się stają się nudne, banalne, płytkie. Życie jest dla rodziców darem, który nie przestaje przynosić prawdziwej radości płynącej z praktykowania miłości w najwyższym jej wymiarze: oddawania życia za życie.

Ale poza tym ile nas spotkało- i jeszcze spotka- szczęśliwych chwil: zapewnienia wsparcia na wielu frontach od najbliższych (czy nie jest to piękne, że również obcy ludzie mobilizują się do większej miłości?), przyjęcia szczerych gratulacji, wyrazy nieudawanej uciechy przyjaciół naszych dzieci, poszukiwanie tych, których obdarzymy szczególnym zaufaniem i propozycją głębszej relacji- czyli wybór rodziców chrzestnych, ekscytująca zagadka płci i temperamentu... I wiele innych.

Po pewnym czasie od naszego odkrycia, moja żona wybrała się do lekarza, który standardowo wykonał badanie USG, wykonując Maleństwu pierwsze zdjęcie:

Sami zobaczcie, wynik badania okazał się dosłownie szokujący! Czekamy na bliźnięta 🙂

Tym razem nasze szczęście jest podwójne!!! Bo szczęścia chadzają parami...

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll to top