Magia czy Jezus

Święta już w zasadzie minęły, a ja wciąż myślami do nich powracam. Dobrze mi z tym, że zostaliśmy, jak co roku, obdarowani wieloma wspaniałymi prezentami. Najwspanialsze zaś dla mnie są te: życzenia świąteczne. Dlatego właśnie zwracam baczną uwagę na ich treść. Odkąd sięgam pamięcią zawsze w moim życiu doniosłą rolę w kształtowaniu codzienności przypisywałem słowom. Zapewne wiąże się to z tym, że „w towarzystwie” jestem małomówny, uznając przeważnie, iż nie mam nic ważniejszego do powiedzenia niż do wysłuchania. Jestem mocno świadom tego, ile zamieszania w percepcji świata naszych dzieci potrafią wyrządzić złe słowa, które niepotrzebnie wypowiadam. Wiem też, jak rozpromienia się twarz mojej Żony, kiedy usłyszy parę ciepłych słów pod swoim adresem (oczywiście bez kokieteryjnego fantazjowania!). Uznając moc słowa, z niecierpliwością czekam na świąteczne życzenia. Ale to nie z mojego powodu inni przesyłają nam życzenia. Ani nie z powodu mojej wspaniałej Żony, ani dzieci… Jako chrześcijanie cieszymy się z tego, że Słowo stało się ciałem, cieszymy się, że Jezus wybrał i uświęcił proste, skromne życie rodzinne.

To z Jego powodu czujemy się przynagleni do wypowiadania dobrych słów pod adresem drugiego człowieka

I oto różni znajomi życzą nam ostatnio magii czasu świątecznego. Życzą odpoczynku i spokoju. Życzą dostatku i pomyślności. I koniecznie zdrowia, bo ono jest oczywiście najważniejsze. Oczywiście…

Oczywiście, niewiele się zmieniło przez dwa tysiące lat. Jezus jest ukryty, czeka jakby na uboczu, poza tłumem, poza mainstreamem świątecznych dobrych słów. Dla mnie to alternatywa rozłączna- albo magia, albo On. Moja ocena sytuacji nie jest jednak surowa. Dobrze wiem, że jestem człowiekiem w pewnym sensie ułomnym, przeważnie niezdolnym do uchwycenia sedna rzeczy. Zakładam, że kondycja innych ludzi jest podobna: przytłoczeni codziennością trosk nie zawsze potrafimy dotknąć istoty naszej egzystencji, ślizgając się jedynie po jej powierzchni.

Staram się więc patrzeć na serca moich bliskich, a te napełnione są czułością i troską o przyjaciół

Próbuję omijać słowa, a odczytywać intencje tych, którzy z całego serca chcą mojego prawdziwego szczęścia. I wówczas napełnia mnie radość, że w świecie tyle dobra z powodu Słowa, które stało się ciałem…