We mgle

Zdjęcia mają pewną cechę, która sprawia, że oglądając je, przebiega mnie niekiedy po plecach dreszczyk. Otóż patrzę na fotografię, która przedstawia jakąś nieznaną mi osobę: młodą i z wyglądu pogodną. Widząc ją wyobrażam sobie niejasno jej nadzieje na przyszłość, jej plany i marzenia. Myślę sobie o całej narracji jej życia, o niespodziankach, które to życie przyniesie, o szansach na radość i smutek. A po chwili dociera do mnie, że przecież mogę spojrzeć na historię tego życia jakby z drugiego końca.

Na wieki

Całkiem niedawno poszukując pewnych zdjęć przeglądałem zewnętrzny dysk, na który zgraliśmy z Żoną nasze fotografie zrobione dobrych już parę lat temu. Zanim odniosę się (w następnym wpisie) do paru zdjęć, na które się wówczas natknąłem, to chciałbym podzielić się pewną refleksją, jaka wówczas mnie naszła, a która mocno uświadomiła mi pewien problem.

Zmiany

Wydaje mi się, że ten, kto odkryje prawdziwe szczęście, odczuwa w sobie jednocześnie przemożną chęć dzielenia się nim z innymi wokół. „Propagacja” szczęścia w świecie przypomina mi trochę plotyńską formułę określającą dobro: bonum est diffusivum sui- z samej już swojej natury dobro chce rozlewać się na inne byty.

W ostatnim wpisie dzieliłem się z Wami szczęściem, które spotkało naszą rodzinę. Przyjmujemy nowe życie jako bezcenny dar, będąc jednocześnie świadomymi powiększenia trudu rodzicielskich obowiązków.

Szczęścia chodzą parami

Nietrudno zauważyć, że wielu z nas (do których i ja się niechlubnie zaliczam) zbyt łatwo dostrzega mnożące się problemy i żyje z przygnębiającą pewnością panowania, niczym grecka Mojra, paskudnej alternatywy typu „jak nie urok, to ...” itd. Bywamy stanowczo za często przekonani, że wciąż niesprawiedliwie spadają na nas liczne nieszczęścia. A na dodatek, przekonaniu temu towarzyszy intuicja, że jak już się jedno przyplącze, to niechybnie przyjdzie drugie. Bo niestety nieszczęścia mają to do siebie, że „chodzą parami”. Jak bardzo nie chciałbym tak funkcjonować, oj, jak bardzo! Przecież im jestem starszy, tym bardziej doświadczam tego, że w całościowym spojrzeniu wszystko, co dzieje się w moim życiu, jest jednak swego rodzaju SZCZĘŚCIEM.

Scroll to top