Na wieki

Całkiem niedawno poszukując pewnych zdjęć przeglądałem zewnętrzny dysk, na który zgraliśmy z Żoną nasze fotografie zrobione dobrych już parę lat temu. Zanim odniosę się (w następnym wpisie) do paru zdjęć, na które się wówczas natknąłem, to chciałbym podzielić się pewną refleksją, jaka wówczas mnie naszła, a która mocno uświadomiła mi pewien problem.

Otóż po śmierci Babci znalazłem w jej komodzie cudowny stary, stary, a chyba jeszcze i starszy skórzany album ze zdjęciami osób, być może moich przodków, o których pamięć dawno już wygasła. Zdjęcia te, wykonane w jednej z dawnych szlachetnych technik fotograficznych, zachowały się w stanie znakomitym. Po kilku chwilach przeglądania albumu liryczne sepie przeniosły mnie do odrealnionej przestrzeni, w której mogłem obcować z kimś tajemniczym i nigdy niepoznanym. Jednocześnie te prastare fotografie ukazały mi przecież, z całą typową dla tego medium wyrazistością, osoby „z krwi i kości”. Choć mimika sportretowanych, zaklętych w albumie Babci, wydaje się w gruncie rzeczy sztuczna, wręcz teatralna, to jednak byłem w stanie dokładnie przyjrzeć się rysom każdej twarzy. Zapewne na podstawie techniki wykonania tych fotografii oraz spojrzenia na ubiór osób z albumu wpisujący się w modę danego okresu, można by spróbować określić wiek tych fotografii. Nie przesadzę jednak, jak powiem, że pi razy drzwi mają one grubo ponad sto lat. Ależ to uczucie patrzeć na osoby, być może na swoich przodków, sprzed ponad wieku!

Opisałem to moje odkrycie po to, by zachęcić Was (i siebie) do pomyślenia o tych, którzy za parę lat zapragną zobaczyć nas na swoich zdjęciach. Wciąż usiłujemy robić jak najlepsze zdjęcia, żeby ująć jak najwięcej chwil, które umykają pamięci, ale pomijamy troskę o to, by nasze fotografie przetrwały dla potomnych. Srebro, żelazo, platyna, czy ich związki, z których zbudowane są obrazy na dawnych zdjęciach, spisały się po mistrzowsku, jeśli chodzi o walor archiwalności. Jeżeli zdjęcie nie zostało podarte w przypływie emocji, nie doświadczyło jakiejś masakry żywiołowej, to najgorsze, co mogło mu się przydarzyć, to pożółknięcie i wypłowienie. Rok temu udało nam się jeszcze z Żoną przegrać na zewnętrzny twardy dysk nasze zdjęcia sprzed paru lat, które nagrywaliśmy wtedy na płytach CD. Dziś już zawartość sporej części z tych płyt jest nie do odtworzenia na domowym komputerze. Od czasu nagrania zdjęć na płytach minęło osiem do dziesięciu lat. A co będzie za 20 lat? A za 100? Czy ktoś będzie w stanie jeszcze odtworzyć te zdjęcia? Dlatego zachęcam do przemyślenia również i tego aspektu naszego „uwieczniania” chwil...

PS Ze względu na budowę albumu z kredensu Babci, nie byłem w stanie zeskanować fotografii, które zawiera. W powyższym wpisie zamieściłem skany fotografii, jakie również odnalazłem w kredensie, lecz złożone luzem. Zdjęcia te są znacznie młodsze.

1 Comment

  1. A. J.
    6 kwietnia 2018

    Jak CD są kiepskie, rzeczywiście mogą się zestarzeć. Warto zgrywać. Zapis magnetyczny jest wbrew pozorom bardzo trwały. Dodatkowo w HDD odpadają czynniki, które niszczą taśmy (bo HDD hermetycznie zamknięty). Warto jednak co parę lat zgrać na nowszy sprzęt. ( elektronika może paść). No i są jeszcze chmury na wszelki wypadek, np 1TB na flickr.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll to top